Recenzja książki "Słowiański rodowód"
Pawła Jasienicy przedstawiać nikomu nie trzeba. Jego nazwisko od lat funkcjonuje już jako solidna marka w temacie reportaży oraz historii Polski. Wbrew tytułowi, „Słowiański rodowód” nie jest książką-gawędą o najstarszej historii kraju, a zbiorem reportaży z różnych stanowisk archeologicznych, gdzie najlepsi polscy archeolodzy szukali początków naszego państwa.
Wszystko rozpoczęło się 3 kwietnia 1949 roku, kiedy to powołano Kierownictwo Badań nad Początkami Państwa Polskiego. Jesteśmy przyzwyczajeni myśleć o narodzinach piastowskiej polski w momencie chrztu, czyli w roku 966, jednak, choć to oczywiste, mało kto z okazji tego wydarzenia dochodzi do wniosku, iż państwo władane przez Mieszka musiało istnieć już znacznie wcześniej – wszak cała organizacja państwowa musiała być przed chrztem solidnie okrzepła na naszych ziemiach, gdy wprowadzono na nie chrześcijaństwo, zaś tytuł książęcy Mieszka wskazuje jasno, że jego władztwo nie ograniczało się do jednego grodu i kilku wsi.
Tak też na terenie całej polski zaczęto prowadzić wykopaliska – od Wolina po Przemyśl – które miały odpowiedzieć na pytanie, kiedy właściwie zaczęła się historia naszej ojczyzny. Jako że miało to miejsce ponad pół wieku temu, oczywiście dziś wiemy już znacznie więcej na ten temat (choćby o próbach stworzenia państwa przez Sambora), a spora część tej wiedzy bierze się właśnie z tamtego okresu. Paweł Jasienica niestrudzenie przemierzał kraj wszerz i wzdłuż, odwiedzając niemal wszystkie stanowiska wykopaliskowe, zaś co widział, spisał w swoich reportażach, które zebrane razem i opracowane w jedną całość składają się na „Słowiański rodowód”.
Oczywiście książka nie jest zbiorem suchych nazwisk i dat czy też spisem odkryć dokonanych w owym czasie. Jasienica przeplata opowieści z życia codziennego wykopalisk z dawną historią Polski, obrazowo przedstawiając, jak wówczas żyli nasi przodkowie. A ponieważ nie ma żadnych polskich dokumentów pisanych sprzed roku 966, autor powołuje się prócz znalezisk często na pamiętniki i wspomnienia ówczesnych podróżników i historyków, jak choćby słynnego Ibrahima ibn Jakuba. Oprócz opisów życia dawnych pokoleń nie zabraknie też wielu informacji o ich kulturze, czczonych bóstwach i sztuce. Zreprodukowano w „Słowiańskim rodowodzie” sporo zdjęć, które pokazują nam m.in. naczynia tzw. „kultury łużyckiej” czy też scenę z drzwi katedry gnieźnieńskiej, ukazującą moment wykupu ciała św. Wojciecha przez Bolesława Chrobrego.
Co ciekawe, Jasienica nie ogranicza się jedynie do Polski. Nie zabrakło tu także rozdziału poświęconego Słowianom Południowym, czyli Bułgarom i ich burzliwej historii, mamy też dużo wzmianek o Rusach i innych ludach zamieszkujących dzisiejszą Europę Wschodnią. Wszystko to tworzy wielka mozaikę, obrazującą najstarsze dzieje nie tylko Polan, ale Słowian w Europie.
Podobnie jak recenzowana przeze mnie inna książka Pawła Jasienicy, „Kraj nad Jangcy”, tak i „Słowiański rodowód” to niejako „literacka fotografia”, ukazująca pewien moment historii współczesnej. Momentem tym było uświadomienie sobie, że początki Polski sięgają wcześniej niż chrzest Mieszka, i podjęcie wysiłku ustalenia, kiedy właściwie narodził się kraj, w którym po dziś dzień żyjemy.
Jednak z kilku powodów nie jest to książka dla każdego. Po pierwsze – ze względu na tematykę polecałbym „Słowiański rodowód” ludziom naprawdę zainteresowanym historycznym pochodzeniem naszego państwa. Po drugie – późniejsze odkrycia pokazały jasno, że wiele tez oraz przypuszczeń stawianych przez archeologów i historyków w latach 50-tych XX wieku okazało się błędnych. Po trzecie – forma reportażu przeplatanego historycznymi gawędami nie każdemu przypadnie do gustu, choć nie da się ukryć, że jak i w innych książkach Jasienicy, mamy tu do czynienia z urodzonym gawędziarzem, który potrafi ciekawie mówić o wszystkim.
Słowiański rodowód
Autor: Paweł JasienicaWydanie polskie: 3/ 2008
Liczba stron: 488
Format: 147 x 208 mm
Oprawa: twarda
Cena z okładki: 45 zł






