DZIAŁY

SKLEP.GILDIA.PL

Marcin Mortka. Krucjaty Gastona de Baideaux #3 - Miecz i kwiaty, tom 3.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 31,00 zł  34,55
Sarah-Kate Lynch. Na domiar złego.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 23,40 zł  26,00
Aleksander Sołżenicyn. Oddział chorych na raka.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 39,50 zł  43,90

BANNERY

kotwica FORUM GILDII HISTORIA

RECENZJE KSIĄŻEK

O FILMACH...

O KOMIKSACH...

NAJNOWSZE ARTYKUŁY

NADCHODZĄCE IMPREZY

NAJNOWSZE GALERIE

NAJNOWSZE RELACJE

ARCHIWUM NEWSÓW

Wrogowie powstańców

Data publikacji artykułu: 31 lipca 2008
Autor: Hubert Kuberski

63 dni epopei Powstania Warszawskiego zapisały się w pamięci Polaków. Bohaterstwo polskich powstańców pozwalało utrzymać przez dwa miesiące pozycje. Mordercze ataki przeprowadzali Niemcy, choć stanowczo niewiele wiemy o siłach przeciwnika. Artykuł jest uzupełnieniem tekstu "Uporczywa legenda" poświęconego cudzoziemskim ochotnikom walczącym przeciwko powstańcom.

Wybuch Powstania Warszawskiego nie zaskoczył Niemców. Jednak ich siły wojskowe i policyjne w Warszawie okazały się daleko niewystarczające do powstrzymania. Garnizon warszawski tworzyło 5.000 żołnierzy Wehrmachtu (pułk wartowniczy Warschau płk Langego, pułk alarmowy Warschau, 146. baon saperów i 743. Pz.-Abt. z 28 działami samobieżnymi "Hetzer", etc.). Lotnicy i służby Luftwaffe w liczbie 4.000 ludzi walczyli w trzech baonach ("Hartmann", 116. i "Beckerle") na Okęciu i Bemowie oraz 33 bateriach 80. pułku artylerii przeciwlotniczej. Było jeszcze 2.500 ludzi z policji i SS. Dowódcą garnizonu został 31 lipca lotnik, generał porucznik Reiner Stahel.

Bezładny odwrót i rozpuszczona dyscyplina Niemców z początków ostatnie dekady lipca 1944 roku szybko zostały opanowane. Całkiem przypadkowo doszło do manifestacji siły, która ukazała warszawiakom setki pojazdów pancernych, jadących przez Wolę, Ochotę w kierunku mostów i za Wisłę. Wśród jednostek IV. SS-Pz.-Korps znajdowały się doświadczona 3. Dywizja Pancerna SS "Totenkopf" oraz "wehrmachtowska", dolnosaska 19. Dywizja Pancerna. Te siły dołączyły do zaangażowanej w walkach z sowiecką 2. Armią Pancerną od strony Białegostoku 5. Dywizji Pancernej SS "Wiking" z Norwegami, Duńczykami, Szedami, Flamandami i Holendrami w jej szeregach. Natomiast Saksończycy byli początkowo rozlokowani pomiędzy Piastowem i Pruszkowem.

Prawdę o powstaniu miała uświadomić Niemcom "pewna Polka". Błagała ona przystojnego porucznika Luftwaffe, aby wyjechał z Warszawy, gdyż tego dnia o godzinie 17 wybuchnie powstanie. Generał Stahel mógł "...zastosować wszelkie środki w stosunku do ludności cywilnej w Warszawie". Tylko pierwszego dnia zginęło 2.000 Polaków i 500 Niemców. Dowódca niemieckiej 9. Armii, generał Vormann stracił 2 sierpnia kontrolę nad Warszawą, którą podporządkowano SS-Obergruppenführerowi Erichowi von dem Bachowi, któremu udało się ostatecznie powstrzymać masowe mordy ludności cywilnej, choć nie wykorzenił do końca brutalności. Ten dowódca SS dowodził żołnierzami "rycerskiego" Wehrmachtu, Waffen-SS i policji (oraz ochotników wschodnioeuropejskich), którzy uczestniczyli w pacyfikacji powstańczej Warszawy.

Wschodniopruski 4. pułk grenadierów zabezpieczał trasę od Mostu Poniatowskiego do Dworca Głównego, operując z gmachu Muzeum Narodowego. Dworzec i most Gdański skutecznie chronił pociąg pancerny nr 75 przed atakami powstańców. Przeciwko grupie ppłk "Radosława" walczyły czołgi Spadochronowej Dywizji Pancernej "Hermann Göring" (HG) 1. Celem natarcia było przebicie się do generała Stahela i utworzenie korytarza do Wisły. Od wschodu dolnosaska 19. Dywizja Pancerna atakowała ze wschodu na zachód po osi most Poniatowskiego - al. Jerozolimskie.

Działaniami sztabowymi kierowali dyplomowani oficerowie - majorowie Völker (u von dem Bacha) i Fischer (u Reinefartha). Wehrmacht wysłał do stolicy kolejne, dwa pułki grenadierów i dwa baony saperów. W ataku na Stare Miasto uczestniczyły mniejsze oddziały Wehrmachtu: cztery kompanie żandarmerii, baony "Arzberger" i "Treskau" i 201. bateria moździerzy pozycyjnych oraz baon grenadierów w Kampfgruppe Schmidt. W rezerwie tego związku były dwa baony piechoty i saperów, baon miotaczy płomieni "Krone" oraz 37 dział samobieżnych. Na Mokotowie operowały do 27 września dwa baony piechoty i baon saperów z dywizji "HG" w ramach Kampfgruppe Rohr.

Ponuro zapisała się żandarmeria niemiecka pod dowództwem ppłk Göde, która 3 sierpnia zmasakrowała ludność cywilną na ulicy Belgijskiej. Fort czerniakowski i klasztor dominikanów obsadziła kompania techniczna Luftwaffe por. Bußego. Ponadto do zwalczania powstania Niemcy skierowali 118 luf artylerii 9. Armii. Druga dekada sierpnia upłynęła na wprowadzeniu do walki 34 wozów pancernych ze StuG-Pz.-Komp. 218 i Pz.-Abt. 302.

Po upadku Powiśla niemiecka 25. Dywizja Pancerna weszła do walki ze zgrupowaniem "Żniwiarz" podpułkownika Żywiciela. Jej zadaniem było obsadzenie Wisły od lasku bielańskiego po Cytadelę. Atak czołgistów trwał trzy dni, kiedy Niemcy stracili 24 pojazdy pancerne i 110 zabitych. Oddziały Pz.-Div. 25 miały uczestniczyć w rozstrzeliwaniu ludności cywilnej na ul. Rymkiewicza, Słowackiego i Gdańskiej oraz rannych i personelu punktu medycznego przy ul. Rudzkiej 4.

W krwawej pacyfikacji Powiśla czerniakowskiego uczestniczyły baon żandarmerii, 302. oddział dział samobieżnych oraz dwie kompanie czołgów. Później 302. Pz.-Abt. z 27 StuGami walczył do 22 września na Solcu w grupie płk Schmidta przeciwko przyczółkowi "berlingowców". Równocześnie rozpoczynała się agonia Żoliborza za sprawą "wehrmachtowskiej" Pz.-Div. 19 gen. Hansa Källnera, która zastąpiła Pz.-Div. 25. Källner uderzył 29 września o świcie bez czołgów, częścią piechoty i wsparty przez Luftwaffe z Bemowa, policję i SS. Likwidacja Żoliborza trwała trzy dni.

Spustoszenie w Warszawie powodowały stosunkowo skromne siły lotnicze. Były to Stukasy - Ju-87 Stuka z I./1. pułku szturmowego (StG 1) i IV./StG 77 oraz myśliwce bombardujące Bf-109 I./JG 51. Obie te jednostki, z 6. Luftflotte generała Roberta Rittera von Greima, walczyły do połowy sierpnia 1944. Później pozostała na Okęciu jedynie grupa 4 bombowców Ju-87 ppłk. Klußmanna I/StG 1. Powstańcom udało się zestrzelić 23 (26?) VIII 1944 jedną z tych maszyn. Był to jedyny sukces obrony przeciwlotniczej. AK-owcy strzelali do samolotów, pomimo stanowczego zakazu otwierania ognia do niemieckich samolotów. Tragizm rozkaz oszczędzania amunicji przyczyniał się całkowitej bierności powstańców.

 

1 Dywizja nie miała nic wspólnego z Waffen-SS i podlegała rozkazom Naczelnego Dowództwa Lotnictwa (Oberkommando der Luftwaffe - OKL), a taktycznie 9. Armii.